Dlaczego Twoja strona internetowa tak mało zarabia? Bo nic o niej nie wiesz!

Ile wydajesz na marketing online? Dużo? Wielu z moich klientów właśnie tak odpowiada. W sumie nie byłoby w tym nic złego jeśli te duże wydatki przekładały by się na „dużą” lub też bardzo zadowalającą konwersję użytkowników odwiedzających Twoją stronę. Wtedy skalowanie wydatków przynosi więcej klientów, a co za tym idzie więcej $$$. Bardzo często jednak spotykam się z sytuacją gdzie efekty prowadzonych działań są w coraz mniejszym stopniu zadowalające. A co wtedy robimy? Wydajemy więcej…

Okazuje się jednak, ze naszą atencję kierujemy tylko w jedną stronę. Zastanawiamy się jakie działania marketingowe prowadzić, szukamy nowych miejsc na reklamę, inwestujemy w content marketing, wideo itp. A co z drugą stroną medalu? Co dzieje się gdy nasz potencjalny klient kliknie w naszą (z reguły nie tanią) reklamę i trafi na naszą stronę? Z pomocą przychodzi nam Google Analytics i kilka innych narzędzi.

Z moich obserwacji wynika, że obszar analizy tego co dzieje się na naszej stronie leży jak popularny aktor po nokaucie na ostatniej gali KSW. Myślisz – jak to? Przecież większość stron implementuje kod GA na swojej stronie! Po pierwsze uwierz mi, że czasami jestem w ciężkim szoku jak widzę, że duże firmy, będące liderami swoich branż nie mają żadnego kodu śledzącego na swojej www. Po drugie ok – sporo stron ma Google Analytics ale kluczowe pytanie brzmi jak często do niego ktoś zagląda i co ważniejsze – jak dobrze analizuje swoje dane? Bo wartościowa analiza powinna odpowiadać nam na nasze pytania. Od tych banalnych po bardziej skomplikowane. Ale zacznijmy od początku…

1. Implementacja analityki na Twojej stronie.

Schody zaczynają się już na początku. Okazuje się, że nasza strona nie posiada kodu śledzącego. Tutaj sprawa jest pozornie prosta bo musimy taki kod odpowiednio zaimplementować. Problemy pojawiają się przy tym „odpowiednio”. Często widzę strony na których jest kilka kodów śledzących. Taka implementacja jest oczywiście możliwa ale w praktyce często okazuje się, że ten bałagan nie jest celowy. Gorzej oczywiście gdy ten sam kod zaimplementowany jest dwukrotnie. Wtedy nasze dane są błędne o całe x2 (dwukrotnie). Kolejny niestety nieodosobniony przypadek to sytuacja gdy część podstron danej witryny nie ma zaimplementowanego kodu GA, a co za tym idzie statystyki w ramach jednej wizyty użytkownika na naszej stronie są podbijane gdyż przejście na stronę bez kodu śledzącego, a następnie przejście na podstronę z kodem powoduje w statystykach pojawienie się nowego użytkownika, który na chwilę „zniknął” i pojawił się na nowo.

Reasumując sprawdź czy Twój Analytics jest poprawnie zaimplementowany. Sprawi to, że już na starcie nie będziesz w czarnej d…. 🙂 Bazowanie na błędnych danych powoduje, że wyciągamy błędne wnioski, a co za tym idzie nasz budżet płonie.

2. Ustawienie usługi i widoków.

Ustawienia Google Analytics

Zanim przystąpimy do pracy z danymi warto również poświęcić chwilę na ustawienie GA na poziomie usługi i widoków. Możemy tutaj m.in. włączyć remarketing, określić jak długo będziemy posiadali informacje o odwiedzających nas użytkownikach, zmienić domyślną długość trwania jednej sesji, włączyć śledzenie danych demograficznych, dodać bezpłatne źródła wyszukiwań dzięki czemu odkryjemy cześć słów kluczowych, które standardowo widzimy jako not provided, możemy wykluczyć pewne strony odsyłające tak by nie nabijać dodatkowego ruchu np. z naszej strony lub też ze strony banku lub operatora płatności jeśli nasza witryna umożliwia dokonywanie w niej zakupów. Warto również w tym momencie pomyśleć kto będzie miał mieć dostęp do tych danych i dodać odpowiednie uprawnienia użytkownikom. W filtrach możemy wykluczyć ruch ze swojego IP czy też roboty wyszukiwarek. Część ustawień jest zdeterminowana rodzajem strony na której zaimplementowaliśmy GA dlatego warto poświęcić na te elementy czas by mieć pewność, że nasze dane nie są niczym zaburzone. Warto tutaj zaznaczyć, że większość tych ustawień wymaga zmian w samym kodzie dlatego najlepiej w tym wypadku poprosić o wsparcie osoby z doświadczeniem.

3. Ustawienie celów

Wydawało by się, że po implementacji kodu śledzenia zabieramy się do analizy danych. A tu niespodzianka! 🙂 Zanim się zajmiemy tym elementem musimy przemyśleć jaki cel ma nasza witryna. Każda strona w jakimś sensie sprzedaje. Jedna z nich to typowy e-commerce w którym klienci mają dokonywać zakupów, inna może być blogiem a jej właścicielowi zależy by użytkownicy konsumowali jego treści. A może ktoś ma stronę lokalnej firmy i zależy mu by ktoś do niego dzwonił lub pisał? W zależności od rodzaju strony różny może być jej cel. Cele te definiujemy podczas konfiguracji usługi i widoków (warto mieć ich klika). Proste cele możemy definiować bezpośrednio w Google Analytics jednak polecam pójść o krok dalej i zaimplementować dodatkowe cele które powiedzą nam np. ile osób przeczytało artykuł, ile zobaczyło wideo albo ilu użytkowników przeszło na nasz profil na Facebook’u. Te cele możemy implementować dokładając do naszej instalacji Google Tag Manager.

4. Analiza danych

W tym momencie możemy rozpocząć analizę danych. Oczywiście w przypadku nowej implementacji Analytics’a potrzebujemy kilku dni by zebrały się pierwsze dane. Im większy ruch na badanej stronie tym nasze obserwacje będą wartościowsze.

Pytanie od czego zacząć lub na czym się skupić? Odpowiedzi na to pytanie może być wiele tak jak wiele stron jest w internecie. Natomiast na pewno warto odpowiedzieć sobie na kilka kluczowych pytań:

Kim jest Twój idealny klient?

  • Kto jest naszym najlepszym użytkownikiem (tym, który wydaje najwięcej lub realizuje najlepiej nasze cele)? Czy jest to mężczyzna czy kobieta? W jakim jest wieku oraz czym się interesuje? Czy chętniej kupuje jak do Ciebie powraca czy może lepiej stawiać na nowych użytkowników? Musisz sam dopasować pytania do swojego biznesu. W ten sposób jesteś w stanie stworzyć model idealnej persony. Pozwala to nam na lepsze dobieranie miejsc w których się reklamujemy. Możemy dzięki temu również lepiej przygotowywać przekaz reklamowych oraz dostarczać lepszych doświadczeń na naszej stronie dopasowanej do naszej idealnej grupy docelowej.

Skąd Twój idealny klient przychodzi?

  • Klienci docierają na nasza stronę z wielu różnych miejsc. Niektóre z tych kanałów są dla nas atrakcyjniejsze od pozostałych. Może się okazać, że pewne obszary których nie doceniamy okażą się dla nas bardzo wartościowe, a kanały w które „wierzymy” wcale takie nie są. Musimy umieć to ocenić by nasz budżet marketingowy lokować w odpowiednich kanałach, a nie bazować na swoich przeczuciach.

Jakie urządzenia i przeglądarki są kluczowe?

  • Kolejna grupa pytań na jakie znajdziesz odpowiedź dzięki analityce to obszar urządzeń z których korzystają odwiedzający Twoją stronę oraz przeglądarki które preferują. Wbrew pozorom nie jest to tylko sucha informacja, z którą warto byś się zapoznał i poszedł dalej. Jest to kopalnia wiedzy o Twojej stronie. M.in. dowiesz się:- Czy Twoja witryna jest odpowiednio zoptymalizowana pod przeglądarki – często obserwuję sytuację w której okazuje się, że część przeglądarek działa świetnie ale niestety są też takie które wymagają natychmiastowej interwencji programisty. Reasumując – to, że Twoja strona działa fajnie na Chrome nie oznacza, że działa równie fajnie np. na Safari itp.
    – Jak konwertują użytkownicy poszczególnych urządzeń. W tym obszarze kluczowe jest odpowiedzenie na kilka pytań. Czy Twoi klienci równie sprawnie mogą poruszać się na Twojej stronie korzystając z tabletu, komputera stacjonarnego, laptopa albo smartfona? Jak konwertują poszczególne urządzenia? Na jakie urządzenia kierować jaką reklamę?
    – Jakie elementy wymagają natychmiastowej reakcji. Powyższe analizy pozwalają zdefiniować obszary, które należy dość szybko usprawnić planując kolejne kampanie reklamowe tak by wydane środki nie były marnotrawione.

Jak nawigują użytkownicy po stronie?

  • Kolejny obszar analiz to poszukiwanie odpowiedzi na pytanie – czy moi klienci zachowują się na stronie tak jak sobie to wyobrażałem? Jak poszczególne grupy odbiorców przechodzą do kolejnych sekcji Twojej witryny? Czy docierają do miejsc na których CI szczególnie zależy? A może gubią się gdzieś w nawigacji wpadając w pętlę? Analiza tego obszaru pozwala ocenić aktualną architekturę informacji w oparciu o konkretne grupy odbiorców.

Gdzie uciekają moi klienci?

  • To akurat obszar któremu warto poświecić osobny wpis natomiast jest to niewątpliwie wiedza bezcenna. Nasze analizy musza prowadzić do oceny miejsc na stronie, które generują największe „przecieki” odwiedzających naszą. Innymi słowy musimy ustalić gdzie nasz ruch ucieka i zastanowić się jak te miejsca „załatać”. Tutaj często konieczna jest implementacja dodatkowych narzędzi, które dadzą nam dane jakościowe. Istnieje wiele raportów w Google Analytics które pozwalają przybliżyć nas do odpowiedzi na to pytanie. Jeszcze więcej możemy się dowiedzieć eksportując dane do Excela i dokonując głębszej analizy.

Jak spisuje się nasza Agencja i gdzie inwestować budżet marketingowy?

  • Odpowiednio zaimplementowana analityka danych oraz ich skrupulatna analiza pozwala ocenić ruch który do nas dociera. Jest to niezwykle ważne również przy współpracy z zewnętrznymi podmiotami, którym płacimy za to by kierowały wartościowych użytkowników na naszą stronę. Niestety w wielu przypadkach nie robimy tego wcale inwestując kolejne środki i wierząc, że wszystko jest w idealnym porządku. Oczywiście trzymam za Was kciuki i życzę by tak było ale chyba jednak lepiej mieć wgląd w takie dane i móc bazować na odpowiednich wskaźnikach by to oceniać. Dzięki temu wspólnie z Agencją możecie podejmować lepsze decyzje biznesowe i zdecydowanie lepiej lokować budżet marketingowy.

Podsumowując

Pisząc ten artykuł mam ochotę iść dalej i głębiej bo uważam, że obszar ten wymaga byśmy coraz lepiej się w nim poruszali. Umiejętna implementacja analityki internetowej w naszej firmie staje się kluczowa. Nasza konkurencja działa coraz sprawniej, a klienci są coraz bardziej wymagający dlatego nie możemy pozwolić sobie na żadne działania, które nie są poparte realnymi i prawdziwymi danymi. Zachęcam Was do pracy w tym obszarze, a jeśli pojawią się pytania lub potrzebujecie szerszej pomocy w tym zakresie – jestem do dyspozycji.